Komputer na kołach

Dzisiejsze auta bardzie przypominają komputery niż tylko silniki na kołach sprzed jeszcze kilku lat. Dodatkowo już wcale nie potrzebują kierowców i bardziej niż do transportu służą do szeroko pojętej rozrywki.  Pierwsze autonomiczne maszyny zostały oficjalnie dopuszczone do ruchu w USA. Pytanie czy nasze przyzwyczajenia i oczekiwania nadążają za boomem technologicznym? Zobaczymy co na to poszczególni producenci samochodów…

BMW Track Trainer to samochód-robot; w pełni niezależny, umożliwiający udział w wyścigach na torach na granicy przyczepności, dorównujący profesjonalistom ścigającym się w takich samych modelach. BMW używa go do trenowania kierowców poprzez pokazanie im jak można poczuć perfekcyjną trasę wyścigu z fotela kierowcy z reakcjami w czasie rzeczywistym oraz korektami, jeśli zdecydują się przejąć kierownicę. Samochód ten jest też wizytówką dla Systemu Wspomagania Kierowcy BMW oraz szeregu radarów, czujników i systemów w całości sterowanymi przez komputer, aby osiągnąć coś, co BMW opisuje jako „wysoce niezależna jazda”.

Od roku 1978, kiedy to po raz pierwszy zainstalowano mikroprocesory w licznikach Cadillaca Seville, liczba chipów w przeciętnych samochodach wzrosła na tyle, że obecnie, samochody posiadają od 50 do 200 procesorów i kilometry kabli. Rosnąca częstość występowania samochodów hybrydowych i elektronicznych jest siłą napędową tego trendu; np. elektryczny Chevrolet Volt, wymaga 10 milionów linijek kodu, 2 miliony więcej niż potrzebuje do startu Boeing 787.

Już od ponad 20 lat producenci samochodów przyjeżdżają do Doliny Krzemowej, gdzie kod jest królem. Mercedes-Benz otworzył tu centrum technologiczne w roku 1995, BMW w 1998, Volkswagen w 1998, Toyota w 2001, General Motors w 2007, a Renault-Nissan w roku ubiegłym – wszystko to w dużej mierze po to, by poznać umiejętności projektantów, programistów i inżynierów, którzy sprawnie utrzymują Google, Apple i Facebook. Uwzględniając domorosłe już start-upy takie, jak Tesla Motors, Mission Motors i niezależne podziały samochodów w Google, wynikiem jest coś w rodzaju Detroit West. Tutaj kalifornijscy inżynierowie kontynuują wymyślanie nowych sposobów, aby stworzyć mocne, niedrogie i łatwe w użyciu komputery – jednak obecnie wymyślają także nowe sposoby aby uczynić je jeszcze szybszymi w działaniu.

Tak opisuje swoje doświadczenia z przejażdżki autonomicznym pojazdem opisuje jeden z kierowców testowych: „To, co myślałem o tym wszystkim, to coś z czym gryzłem się kiedy Track Trainer zdobywał wzgórze prowadzące do niesławnego „korkociągu” Laguna Seca. Musiałem ufać, że ta robo-wyścigówka pamięta jak okiełznać najbardziej podstępny zakręt za świecie, ostry w lewo, zaraz za nim ostry w prawo na odcinku, którego obniżenie to 4,5 piętra na długości 450 stóp. Zdobywając to wzgórze, samochód zdołał nie spanikować i nie nacisnąć hamulca za szybko, jak robią to ludzie. W zasadzie, to kiedy braliśmy zakręt, przez jeden przerażający moment pomyślałem, że samochód wcale się nie zatrzyma – dopóki nie zrobił tego w idealnym czasie. Po bezpiecznym wydostaniu się stamtąd, zdałem sobie sprawę, że odbyłem coś w rodzaju podróży w przyszłość”.

Procesory komputera regularnie sprawdzają układ hamulcowy, kierowniczy i przyśpieszenie w wielu obecnie produkowanych wyszukanych modelach – np. kiedy system stabilności kierowania chroni kierowcę przed poślizgiem na mokrej drodze – i te same wyszukane samochody, są także naszpikowane czujnikami (kamery, radar, LIDAR, podczerwień, ultradźwięki), które zbierają dane, aby „nakarmić” te procesory. Samochód będzie w efekcie końcowym wiedział gdzie jest i gdzie jedzie, a może nawet jak tam dotrzeć. W ciągu kilku lat, zróżnicowany GPS, który używa stałych stacji naziemnych do korygowania nieścisłości w sygnałach satelitarnych, będzie pozwalał samochodowi na precyzyjne określanie jego położenia z dokładnością nawet do kilku cali.

A co z samouczącymi się samochodami? Inżynierowie i nad tym już pracują. W 1998 roku pomysłem branży motoryzacyjnej na rewolucję IT był samochód potrafiący grać MP3. Obecnie samochody to najbardziej skomputeryzowane maszyny, jakie większość z nas kiedykolwiek zakupi. Dodatkowo podłączenie samochodu do Internetu i inne możliwości, brzmią coraz bardziej interesująco. W Europie, pewien model Mercedes-Benz jest już dostępny w wersji z wyszukiwarką w desce rozdzielczej, która łączy się z Internetem przez sieci komórkowe. Kiedy samochód stoi w miejscu, można używać Facebooka. Kiedy jest w ruchu, można szukać pobliskiego hotelu używając Google Maps. Johann Jungwirth, który zarządza placówką Mercedesa w Dolinie Krzemowej, mówi, że sieć internetowa zaczęła już inwazję na kokpit. Wkrótce, aplikacje portali społecznościowych pozwolą kierowcom na komunikowanie się, jak podczas czatowania online.

Za kilka lat droga sama w sobie stanie się kolejną formą rozrywki i miejscem pracy. Auta docelowo będą pełniły funkcję naszych personalnych asystentów. Informacje dotyczące krajobrazu, będą wyświetlane w polu widzenia kierowcy, na szybach, będziemy mogli dyktować wiadomości email Siri zintegrowanej z naszym pojazdem, a niektórzy twierdzą, że w 2030 auto będzie „samo już wiedziało”, żeby odebrać nas z lotniska i oczywiście samo po nas przyjedzie.

 

Tagi: , , , , , , , ,
Kategorie : BLOG